sobota, 28 marca 2015

                                                    I
                                 Rita
         -Rita!- usłyszłam nad sobą. Obudziłam się gwałtownie i zobaczyłam nad sobą mamę. Byłam zlana potem i chyba płakałam bo miałam mokre policzki. Mama tez wyglądała na zdenerwowaną patrzyła na mnie z niepokojem.
        -Co się stało?- zapytałam.
        -Krzyczałaś, płakałaś i strasznie wierzgałaś.
        -Która godzina?
        -Gdzieś tak około 6:00.Pamiętasz co ci się śniło?
        -Nie- wtedy sobie to uświadomiłam nic nie pamiętam ze snu co nie zdarzyło mi się od bardzo dawna.
        -Dziwne, ale to nic-uśmiechnęła się do mnie łagodnie-wszystkiego najlepszego!
       -To już dzisiaj?- zdziwiłam się
      -Tak moja dziewczynka kończy czternaście lat.-wstała.
      Była ubrana tradycyjnie na ,,biurowo,, czyli gładka czarna spódnica, idealnie biała koszula, czarny żakiet i czarne buty na wysokim obcasie. Ten strój oznaczał że za chwile wychodzi do pracy.
     -Jak się ubierzesz zejdź na dół
    -Dobrze.
    Poczekałam aż wyjdzie na korytarz wyplątałam się z kołdry i poszłam do łazienki. Gdy już wyszłam złapałam plecaki i zbiegłam na dół. W kuchni czekała na mnie miła niespodzianka obok wielkiego śniadania stał stos prezentów. Tata stał przy kuchni, ale gdy tylko weszłam odwrócił się i zawołał.
    -Wszystkiego najlepszego!
    - Dzięki – krzyknęłam i uściskałam. Gdy usiadłam przy stole tata dodał
    - Wiesz że twoi bracia przyjeżdżają?
    -To super
    Mam dwóch braci bliźniaków. Mają po dwadzieścia lat i są na medycynie. Zerknęłam na mój talerz był tam omlet i bekon, a obok talerza stała duża filiżanka z gorącą czekoladą. Krótko mówiąc moje ulubione jedzenie. Spałaszowałam śniadanie w ekspresowym tempie i popijając czekoladą zaczęłam otwierać prezenty. Dostałam mnóstwo książek, gier komputerowych i dużo pieniędzy. U nas jest tak że jesteśmy daleko od rodziny i przysyłają prezenty tak żeby przychodziły dzień przed moimi urodzinami. Właśnie byłam przy ostatnim prezencie, była to malutka paczuszka z czerwoną wstążką zawinięta w złoty papier, tata kazał mi się pospieszyć. No tak przecież jest szkoła. Jechaliśmy czarnym land roverem. Do szkoły dojechaliśmy na szczęście jeszcze przed dzwonkiem. Pierwsza lekcja jest z naszą wychowawczynią. Pani stała pod klasą z jakąś panią z którym rozmawiała obok tej pani stał wysoki chłopak, pewnie jej syn. Przeszłam obok i weszłam do klasy, nie było Sashy więc usiadłam sama.